Translate

czwartek, 19 lutego 2015

Historia małpiej miłości...

Witajcie,

mam dziś Wam do opowiedzenia pewną historię. Jak na luty przystało, pełną miłości. 

Jakiś czas temu narodził się ON - potężny, umięśniony i.... brązowy. 
Poród przebiegł bez komplikacji i w ciągu kilku dni ukształtował się przystojniak jakich mało. 
Poważny, ustatkowany, ale jak na młodzieniaszka przystało miewał swoje humory.

 Ubrany w niebieską koszulkę, seksowne majteczki i niebanalne trampeczki podbijał kobiece serca. Każda, która go ujrzała tylko wzdychała. Mania wyższości małpiaka rosła i rosła. Skończyło się na tym, że tylko zęby szczerzył, co raz podgryzając banana. 

Aż pewnego dnia, a właściwie nocy narodziła się ONA - jak na damę przystało różową suknię wdziała. 
Na głowę kapelusz założyła i szybko mężczyzny serce podbiła. Podarowała mu swoje serce i odtąd kochają się wielce.
A teraz historia wielkiej miłości w obrazkach :) 
Oto ON - brązowy Gorylek, trwale szczerzący zęby :)




                                Oraz ONA - zalotna Małpeczka, która także zuchwale się uśmiecha.






Oraz zdjęcie obrazujące narodziny Wielkiej Miłości




Moje małpeczki zgłaszam na wyzwanie Szuflady (klik). Prezent dla Niej - Małpeczka, w której wykorzystałam kolor Strawberry Ice, oraz Prezent dla Niego - Gorylek, w którym wykorzystałam kolory Marsala oraz Classic Blue.

środa, 11 lutego 2015

Niekonwencjonalny motyl

Witajcie cieplutko,

dzisiaj będzie u mnie pomarańczowo. Większość z Was pewnie domyśla się o co chodzi - tak, tak o lutowe wyzwanie organizowane przez Danutkę, które jest pomarańczowe :) Powiem szczerze, że jak przeczytałam post Danutki dotyczący cyklicznych kolorków na luty trochę się zmartwiłam, że w tym miesiącu będę musiała wypaść z zabawy. Nie miałam kompletnie pomysłu co mogłabym zrobić. Wynikało to z faktu, że w moich zasobach przydasiowych, włóczkowych i kordonkowych brak koloru pomarańczowego i jego odcieni. Jakoś tak nigdy nie kupiłam żadnych koralików, nitek tego koloru. Pewnie dlatego, że nie za dobrze czuję się w pomarańczach. Jak sobie tak pomyślę to w swojej garderobie nie mam żadnego ubrania w tym kolorze.. Byłam już prawie pewna, że muszę spasować, aż tu nagle przeglądając włóczki mojej mamy, która zajmuje się szydełkowaniem znalazłam jakieś ostatki pomarańczowej nitki i stwierdziłam, że w sumie w tamtym miesiącu było u mnie niekonwencjonalnie - zrobiłam Niebieskiego zająca, to w lutym także mogę iść tym tropem. No i od słów przeszłam do czynów - wydziergałam pomarańczowego motyla :D 


Na pomysł dotyczący zrobienia motyla wpadłam podczas porządków. Przeglądałam serwetki, które kiedyś wydziergała moja mama i odnalazłam szydełkowe motylki, które kiedyś wspólnie wyszydełkowałyśmy i które kiedyś wisiały na firance w salonie. Po zmianie wystroju motylki pofrunęły do garderoby, bo przestały pasować do wystroju. Okazało, się że zwykłe porządki okazały się bardzo pożyteczne!



Motylek zaraz powędruje do niebieskiej żabci. Mam nadzieję, że zostanie przyjęty z aprobatą :) Ja tymczasem wrzucam banerek, a jeśli chodzi o moją propozycję kolorku na kolejny miesiąc to hmmm może biały? Dlaczego akurat ten kolor proponuję - szczerze nie mam konkretnego powodu, jak przejrzałam jakie kolorki już były żeby się nie powtarzać to pierwszy, który wpadł mi do głowy to był właśnie biały. Tu pole do popisu byłoby chyba duże :)


niedziela, 8 lutego 2015

Bordowa bransoletka kwiatowa

Witajcie,

dzisiaj będzie króciutko, bo jakoś nie mam weny na pisanie. To chyba przez pogodę - u mnie dziś bardzo wiało, a w pewnym momencie, na jakieś 10 minut zrobiła się mini zamieć śnieżna - zaczęło sypać, tak że świata nie było widać. 

Ostatnio w nocy jakoś mnie naszło na wypróbowanie bordowej nitki. Nie miałam konkretnego pomysłu co zrobić więc zaczęłam frywolić kwiatka. Gdy go skończyłam stwierdziłam, że dorobię dwa mniejsze i powstanie bransoletka. Efektem supłania w nocy są zakrzywienia na mniejszych kwiatkach - było ciemno i nie do końca ponaciągałam kółeczka, ale jak połączyłam je w całość to nie wyglądają aż tak tragicznie.








czwartek, 5 lutego 2015

Trąbacz

Witajcie,

przez ostatnie kilka dni byłam uziemiona - natura rzeczy martwych spowodowała, że w tym samym momencie zaczął zdychać router i coś niepokojącego zaczął wyprawiać mój komputer. O ile router na szczęście był jeszcze na gwarancji (dobrze, że zaczął się psuć już teraz, a nie za miesiąc - do marca mamy gwarancję) to z komputerem były lekkie schody, ale w końcu panom fachowcom udało się go przywrócić do życia i obecnie chodzi jak ta lala, tfu tfu żeby nie zapeszyć. Ale nie będę Was zanudzać moim paplaniem i pokażę Wam drobnego Trąbacza, który ma dzielnie uniesioną trąbę. Trąbacz narodził się jakiś rok temu, a ostatnio sprawiłam mu niespodziankę i zaprosiłam go na sesję zdjęciową. Oto jej efekty:


Pana Trąbacza ubrałam w ciepły kubraczek, bo przecież mamy zimę, ale ostro protestował co do spodni więc poszliśmy na kompromis i dostał żółte majtoszki, które kolorem pasują do kapelusika. Żeby przełamać aurę na kapelusiku ma kolorowe kwiatuszki.


Niestety Trąbacz trochę się wiercił podczas sesji zdjęciowej i dopiero po wrzuceniu fotek na komputer zobaczyłam jak mu się kubraczek zadarł do góry.


I na koniec zdjęcie może z lekka nie taktowne, ale prezentujące całość kubraczka słonika. Zdjęcie Trąbacza bez kubraczka nie pokażę, bo koszulki to on nie posiada, a nie zgodził się na publikację fotek topless :P



Cieplutko Was pozdrawiam i dziękuję za Wszystkie komentarze i serdecznie witam nowych obserwatorów!

Łączna liczba wyświetleń