Translate

sobota, 31 stycznia 2015

Serduszka na przekór Walentynkom

Witajcie!

dziękuję pięknie za komentarze pod wiosennymi kwiatkami. Zachęcona pozytywnymi słowami realizując swój kolejny pomysł - dotyczący serduszek, postanowiłam wykorzystać w nim róże z bibuły. Pracę zaczęłam jakiś czas temu i gdy pewnego dnia przeglądałam internet zobaczyłam, że Danutka z bloga Moje cuda cudeńka organizuje kolejne wyzwanie i moje serducha idealnie wchodzą w temat wyzwania.

 


Moje serduszka na przekór Walentynkom są bialutkie, ale zgodnie ze skojarzeniem z tym komercyjnym świętem na początku machnęłam trzy czerwone róże, które przymocowałam do pierwszego serduszka. Zamysł pracy był taki, aby połączyć trzy serducha wykonane z papierowej wikliny i przymocować do nich różyczki. Stwierdziłam, że nie będę psuć serducha z czerwonym elementem - dla nie zorientowanych - wyzwanie polega na wykonaniu serducha 3d, ale bez użycia koloru czerwonego. Może go być jedynie 5 %. W tym poście pokaże Wam jedynie serducho z różowymi kwiatkami ponieważ chcę wziąć udział w walentynkowym wyzwaniu. Pierwotna wersja postu idzie do kosza. Całą pracę pokaże Wam kiedyś, ponieważ obecnie robię jeszcze jedno serduszko.  Do wyzwania zgłaszam białe serduszko z papierowej wikliny z różowymi różami :) Mam nadzieję, że tym razem wszystko jest ok, bo poprzednio trochę się rozpędziłam :) Poniżej zdjęcie serduszka i przybliżenie na różyczki.

Na dziś to by było na tyle - lecę kończyć moją małpeczkę :D, którą pokażę Wam niebawem. Na razie nie będę zdradzać szczegółów :P









środa, 28 stycznia 2015

Przywołujemy wiosnę :)

Witajcie!

za oknem (przynajmniej moim) szaro i buro. Pada na przemian trochę deszczu, trochę śniegu. Jednym słowem - mega chlapa, aż się nie chce wychodzić na dwór. Nie wiem czy tylko ja chodzę senna i jakaś taka zamulona. Nienawidzę takiej pogody! Postanowiłam więc dołączyć do zabawy "Kwiatowe wyzwanie" zorganizowane przez Ilonkę z bloga "To co robię i co lubię" - może wspólnie z innymi dziewczynami tak zasypiemy nasze blogi kwiatami, że uda się przywołać wiosnę :) Marzy mi się żeby przynajmniej wyszło słonko, a nie wciąż tylko chmury i chmury. 

Na tę okazję chciałabym Wam pokazać jasny bukiecik kwiatowy - kwiaty niewiadomej nazwy + róże. Nie są idealne,bo to moja pierwsza styczność z bibułowymi kwiatami. To taka odskocznia od frywolitki i szydełka. Zresztą już dawno Wam pisałam i świadczy także o tym opis mojego bloga - uwielbiam oglądać różne techniki rękodzielnicze i sama próbuję uczyć się nowości. 

Zasypię Was sporą ilością zdjęć, ale trudno było mi uchwycić kilkoma fotkami wszystkie gałązki kwiatowe. Mam zawsze także problem, które zdjęcia wrzucić na bloga więc tym razem oszczędzę sobie tego dylematu i wrzucę większą ilość zdjęć.













niedziela, 25 stycznia 2015

Serduszkowe wyzwanie

Witajcie!

Ostatnio powstało u mnie kilka nowych prac, ale pogoda jakoś nie dopisuje do pstrykania fotek więc dzisiaj pokaże Wam dwa serduszka, które na zdjęciach wyszły znośnie. Zmotywowana wyzwaniem u Land Of Laces postanowiłam wyfrywolitkować dwa serducha, których przeznaczeniem jest ściana. Nie żebym chciała nimi rzucać, aż tak okrutna nie jestem :P ale mam zamiar je zawiesić i będą udawały obrazek :) Widziałam kiedyś na jakimś blogu, stronie czy jeszcze gdzieś indziej właśnie takie serducha, które zdobiły pokój i spodobał mi się ten pomysł. Na razie mam tylko dwa eksponaty do mojego udawanego obrazu, ale zamierzam je powielić w najbliższym czasie. 

Po głowie chodzi mi także inny pomysł na wykonanie serduszek, ale nie wiem kiedy uda mi się go zrealizować więc na razie przemilczę to co podpowiadają mi szare komórki, a jak uda się ziścić moje plany, z pewnością Wam pokażę efekty. Nie będę już tyle paplała tylko pokaże Wam moje skromne serduszka.


Wzór J.Stawasz


Trudno było mi uchwycić odpowiednio kolor kordonka, zdjęcia są trochę przekłamane, bo nitka nie ma aż takiego intensywnego koloru, ale cóż nie mamy wpływu na aurę za oknem. Serduszka wykonałam kordonkiem Maxi - jakimiś ostatkami, które mi zostały po szydełkowaniu i muszę stwierdzić, że do frywolitki czółenkowej ta nitka nie koniecznie się nadaje. Nie jest jakaś mega zła, ale trochę się mechaci i nie jest dość sztywna co mnie osobiście lekko drażni. Zdecydowanie bardziej wolę sztywniejsze kordonki.










czwartek, 22 stycznia 2015

Akcja renowacja

Na początku chciałabym Wam serdecznie podziękować za komentarze pod poprzednimi postami - każde dobre słowo motywuje do dalszego działania i dodaje człowiekowi skrzydeł :) Witam także nowych obserwatorów - mam nadzieję, że zostaniecie ze mną dłużej i nie będziecie się u mnie nudzić :)

Dzisiaj pokaże Wam broszkę, która stała się wisiorem. Od jakiegoś czasu widząc poczynania innych związane z oplataniem frywolitką kamieni, kaboszonów, wiedziałam, że sama muszę czegoś takiego spróbować, bo okrutnie mi się takie łączenia podobały. Na początku nie wiedziałam jak się za to zabrać, ale poszperałam trochę w internecie, podpytałam "dziewczyny po fachu" i wszystko mi się rozjaśniło. Oczywiście od powzięcia wiedzy do czynów minęło trochę czasu. Na początku nie wiedziałam co mogłabym opleść frywolitką, ale któregoś dnia przeglądając magiczne pudełko, w którym mam koraliki, starą biżuterię trafiłam na dwie broszki - czarną i zieloną. Nikt ich aktualnie nie nosił, bo są trochę oldschoolowe więc oświeciło mnie, że mogłabym im nadać drugie życie. Broszka ma bardzo oryginalny środek, właściwie nie wiem co jest jej materiałem budulcowym, ale dla mnie jest niesamowita więc stwierdziłam, że nie może dłużej leżeć w szafie. Dodatkowym motorem do działania było zadanie 10 "zamykamy kamień we frywolitkę" i w ten sposób przeszłam do czynów i z czarnej broszki zrobiłam wisior. Właściwie odrestaurowana broszka może mieć dwojakie zastosowanie, bo nie jest ściśle przymocowana do łańcuszka i z powodzeniem może być także pierwotną broszką, ale ja raczej preferuje wisiory i naszyjniki. Akcja renowacja zakończyła się sukcesem, pozostało mi jeszcze "odnowić" zieloną broszkę, ale ta musi trochę poczekać, bo jakimś dziwnym trafem nie mam zielonego kordonka.





Myślałam, że takie połączenie frywolitki i kamienia będzie trudniejsze, wbrew pozorom nie jest to mocno skomplikowane - ważne jest aby co jakiś czas sprawdzać jak frywolitka będzie leżała na obrabianym materiale i oczywiście na początku pracy przy tworzeniu pierwszego kółeczka przyłożyć je do kamyka aby sprawdzić jakiej wielkości powinny być łączenia. Wiem, że na pewno nie jest to moja ostatnia tego typu praca, bo przyjemnie i szybko można stworzyć coś z niczego.

Pozdrawiam Was cieplutko i na koniec wrzucam banerek zadania :)

 

piątek, 16 stycznia 2015

Śnieżynkowe kolczyki

Ostatnio przeplatam swój wolny czas frywolitkowaniem na przemian z szydełkowaniem, chociaż ostatnio frywolitki jest chyba więcej. Uzupełniając zapasy koralików zaczęłam szukać sklepu internetowego, w którym mogłabym zakupić kamienie naturalne, bo zamarzyło mi się używanie ich w swoich pracach. Takim sposobem trafiłam na konkurs "Śnieżynka" sklepu Royal Stone. Wysłałam swoje dwie prace, które zostały zakwalifikowane. Pierwsze śnieżynkowe kolczyki to wachlarze wg.wzoru Coriny Meyfeldt, a drugie powstały na podstawie wzoru znalezionego w internecie.




Na facebooku sklepu Royal Stone zamieszczono cały album konkursowy. Jest tam mnóstwo pięknych prac, konkurencja jest niesamowita. Jeżeli macie ochotę i podobają się Wam moje skromne kolczyki zapraszam do komentowania i lajkowania. klik klik

środa, 14 stycznia 2015

Frywolitkowy naszyjnik

Frywolitkowe naszyjniki i wisiory od zawsze mi się podobały. Kojarzą mi się z elegancją, szykiem i biżuterią, która może wiele zmienić w zwykłym stroju - taki dodatek do codziennego ubrania czy też małej czarnej sprawia, że ubiór zyskuje na niebagatelności, staje się oryginalny i niecodzienny w swojej prostocie.

Przechodząc do czynów stwierdziłam, że nadszedł czas aby sobie taki naszyjnik wyfrywolitkować. Znalazłam wzór, który spełniał moje oczekiwania - był prosty więc postanowiłam go wzbogacić i dodać koraliki. I tu zaczęły się schody - każdy kto robi biżuterię z maleńkimi koralikami wie, że takie maleństwa sprawiają kłopoty, a gdy dodamy do tego nawleczenie ich na czółenko i pracę z takim czółenkiem robótkowanie trochę się nam przeciąga.  Dodatkowo okazało się, że moje czółenka wbrew pozorom nie do końca nadają się do nawlekania większej ilości nici, nie mówiąc o koralikach, ale jakoś sobie poradziłam i wreszcie skończyłam mój pierwszy frywolitkowy naszyjnik.











Myślę, że warto było się trochę pomęczyć z koralikami, bo dzięki nim naszyjnik nabrał elegancji i idealnie pasuje do różnych okazji. W trakcie dziergania trafiłam na Szufladowe wyzwanie  (link ) i stwierdziłam, że naszyjnik idealnie wchodzi w temat. Jest skromny, a jednocześnie elegancki, pełen blasku, więc zgłaszam go do Wyzwania nr 1 "Niech żyje Bal" .



 

niedziela, 11 stycznia 2015

Frywolna serwetka i kryształkowa bransoletka

Serwetka na jedno czółenko powstała na początku mojej przygody z frywolitką. Autorka wzoru - Renulek, na swoim blogu, krok po kroku, opisywała jak wykonywać kolejne rzędy serwetki. Mogę powiedzieć, że była to moją frywolitkowa wprawka, robiłam ją strasznie długo, bo poprzez kolejne rzędy zaznajamiałam się z łączeniami występującymi we frywolitce.

Nie wytrwałam jednak do końca, zakończyłam serwetkę wcześniej - trochę brakowało mi cierpliwości, posiadałam wtedy tylko jedno czółenko i aż mnie korciło na robienie innych prac, więc chciałam jak najszybciej je zwolnić, ale moim usprawiedliwieniem na wcześniejsze przerwanie pracy jest fakt, że chciałam aby serwetka zmieściła się na mały stolik. Od tamtej pory wydziergałam jeszcze tylko jedną frywolitkową serwetkę, która nadal czeka na usztywnienie. Chyba jednak wolę wykonywać mniejsze prace, a jeśli chodzi o serwetki - z szydełkowymi idzie mi jakoś szybciej.

Schemat www.renulkowy.blox.pl
W serwetce nie brakuje błędów, czasami z wściekłością odcinałam elementy, ale gdy nie było ich aż tak mocno widać szłam dalej. Sprawne oko zapewne je zauważy, ale jak na moją pierwszą serwetkę nie jest chyba aż tak źle. 


Z kolei dla osób zainteresowanych bardziej biżuterią wrzucam fotkę kryształkowej bransoletki wykonanej splotem makramowym. Powstała z nudów między szydełkowaniem, a frywolitkowaniem.




Chciałabym Wam także bardzo serdecznie podziękować za cudowne komentarze jakie zamieszczacie pod Niebieskim zającem. Bardzo się cieszę, że nietypowy zwierzak się spodobał, mam także nadzieję, że nadal będziecie zaglądać na mojego bloga i komentować jak Wam się coś spodoba:) Pozdrawiam cieplutko :)

czwartek, 8 stycznia 2015

Niebieski zając

Przedstawiam Wam Pana Zająca. Nie jest to typowy szaraczek, bo musiałam przełamać tę szarość za oknem, dlatego zajączek jest niebieski.  Tak właśnie Niebieski! Niektórzy zapytają dlaczego? 

Już odpowiadam - po pierwsze nie jest to jakiś ewenement, może i nie spotkamy niebieskiego zająca, ale już królika o umaszczeniu niebieskim możemy spotkać, chodzi mi tutaj o rasę wiedeński niebieski. Dla zainteresowanych tematem - wujek google udzieli wam szerszych informacji. 

Po drugie nie miałam jakoś weny robić kolejnego szaraka, a po trzecie jakimś zbiegiem okoliczności trafiłam na bloga Danusi, która co miesiąc organizuje kolorowe wyzwania. W styczniu kolorem na topie jest właśnie niebieski. 

 


Pierwszy raz biorę udział w tego typu zabawie, ale już teraz wiem że nie ostatni. Super, że akurat trafił się ten kolorek - bardzo lubię niebieski i wszystkie jego odcienie. Nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z wolnością. Czysty lazur nieba, błękit wody to chyba moje pierwsze skojarzenia związane z tym kolorem. Jak się tak zaczęłam zastanawiać, to zdałam sobie sprawę, że ogólnie mam wiele niebieskich prac, zwłaszcza biżuterii -  kolczyków, bransoletek. O moim zamiłowaniu do koloru niebieskiego może także świadczyć nagłówek bloga. Trochę się rozgadałam i mogłabym tak paplać i paplać, nie będę jednak przedłużać, bo Pan Zając się niecierpliwi. Mam nadzieję, że się Wam spodoba :)






sobota, 3 stycznia 2015

Szybki tutorial na szybkie frywolitkowe kolczyki

Wczoraj wieczorkiem zamieniłam szydełko na czółenko i zrobiłam ekspresowe kolczyki. Szybka robota - frywolitkowe kolczyki zajęły mi jakieś 15 minut. Są banalne do wykonania nawet dla osób początkujących. Wykonujemy zwykłe kółeczka, a pomiędzy nie umieszczamy koraliki. 


Prostota tych kolczyków polega także na tym, że same możemy regulować ich wielkość. Ja chciałam aby były średniej wielkości więc w trakcie frywolitkowania odpowiednio modyfikowałam wielkość kółeczek. Wiem, że nie jestem odkrywcza, bo wiele osób stosuje takie połączenia kółeczek tworząc biżuterię, ozdoby i nie twierdzę, że wymyśliłam ten wzór, ale chciałam opisać wam jak można zrobić takie szybkie i ładnie prezentujące się kolczyki. 

Szybki TUTORIAL na szybkie frywolitkowe kolczyki.

piątek, 2 stycznia 2015

Zwierz, który nie mieścił się w kadrze - Szydełkowa Żyrafa

Witam w nowym roku! Mam nadzieję, że będzie dla Nas wszystkich lepszy i łaskawszy oraz pełen kreatywnej energii :) Dzisiaj przedstawiam Wam żółtą panią, która nie mieściła się w kadrze - szydełkową Żyrafę. Pani Żyrafa została wydziergana jakiś czas temu i długo czekała na sesję zdjęciową. Jednak gdy ten moment nadszedł okazało się, że przez jej długą szyję nie jestem w stanie zrobić takiego zdjęcia jakie bym chciała. Tło okazało się zbyt małe, dlatego wielgaśna pani ustawiła się grzecznie na podłodze. 

Żyrafka jest dość spora, ma 24 cm wysokości, z czego 6 cm stanowi jej szyja. Mimo, że jest pokaźnych rozmiarów bez problemu sama stoi :D - nie używałam żadnych drucików, usztywnień. Ładnie prezentuje się w szklanej witrynie, dlatego niedługo powinna doczekać się rodzeństwa.




Łączna liczba wyświetleń