Translate

sobota, 14 stycznia 2017

Zafrywolona na maxa

Witajcie :)

powinnam normalnie znowu dostać po tyłku, bo długo niczego nie publikowałam, ale obiecuję noworoczną poprawę. Ostatnio złapało mnie jakieś wstrętne choróbsko, ale znalazłam jeden podstawowy plus przymusowego siedzenia w domu - porobiłam trochę fotek moim wyrobom i mam nadzieję, że będą one moją motywacją żeby Wam pokazać czego nawydziwiałam, bo w końcu jak już się "namęczyłam" z robieniem zdjęć to trzeba je komuś pokazać. 

Dodatkowo ostatnio zupełnie utopiłam się we frywolitce - nie ma dnia, abym nie miała czółenka w ręku. Jest to chyba moja pasja numer 1. Popełniłam nawet ostatnio kilka bransoletek, dziś pokażę Wam dwie z nich. Właściwie nie są to do końca bransoletki, bo nie mają zapięć, ale wolałam porobić zdjęcia nim zapomnę :)

Przymusowa choroba nie pozwoliła mi niestety na szybkie machanie kordonkiem (zawaliły mi się zacne zatoki, które na dobre unieruchomiły moją głowę), ale jak już trochę mi przeszło to męczyłam trochę aparat.

Przy pierwszej bransoletce trochę się namęczyłam,bo nitka którą używałam ślizgała się niemiłosiernie, a w połączeniu z koralikami potrafiła płatać figla i nie chciała zaciągać kółeczka. Pomimo to połysk nitki wynagrodził trudną pracę i powstała bransoletka, którą macie na poniższych fotkach :)




Z kolei druga bransoletka to połączenie beżowej nitki Ada i złotych koralików. Szczerze polecam ten kordonek, jest on ostatnio jednym z moich ulubionych. Za niewielką cenę mamy dobrej jakości nitkę, która jest wprost stworzona do frywolitki. Nie siepie się, ładnie ściąga kółeczka, małym minusem jest ubogi wybór kolorów, ale ja akurat uwielbiam beż więc męczyłam go ostatnio przez jakiś czas,



Na dzisiaj to tyle, uciekam :)
Do zobaczenia!

poniedziałek, 28 listopada 2016

Długa nieobecność + frywolne bransoletki i leśny zwierz

Witajcie po długaśnej przerwie

Nie będę się tłumaczyć dlaczego tak długo nie było mnie na blogu, bo chyba nie chcecie słuchać moich wywodów nie związanych z rękodziełem. Złożyło się na to kilka czynników, ale postanowiłam wrócić, chociaż wiem, że teraz na blogu będę rzadziej niż przykładowo rok temu. Mimo to mam nadzieję, że czasami do mnie zajrzycie i pozostawicie jakieś słowo. Zaglądałam do Was jako anonim, mam też spore braki, których z pewnością nie nadrobię.

Nie publikowałam postów, jednak moja przygoda z rękodziełem cały czas trwa. Frywolitka, szydełkowanie i nauka innych technik są nadal moją pasją i codziennym odstresowaczem :)

Częściej jestem na facebooku i instagramie, gdzie możecie mnie odnaleźć jako NitkoweLove handmade.

Z powodu mniejszej ilości czasu od tej pory na blogu będzie mniej treści tekstowych, skupię się na zdjęciach tego co robię - mam nadzieję, że blog nie straci przez to na atrakcyjności. Co myślicie?

Przechodząc do meritum poniżej fotki dwóch bransoletek, które postały jakiś czas temu oraz leśny zwierzak - i tu mam problem bo nie potrafię go jednoznacznie zidentyfikować - jedni mówią, że to łoś inni że renifer.
A kim dla Was jest obfocony poniżej stworek?










Pozdrawiam i do zobaczenia :)

sobota, 9 lipca 2016

Wróciłam - bransoletkowy mix.

Witajcie,


dawno mnie nie było w blogosferze. Nie publikowałam postów od jakiegoś czasu, jakoś tak wyszło. Nie oznacza to,że się lenię i zaniechałam robótkowania. Nadal jestem maniaczką rękodzieła i nadal supłam różności. Zwyczajnie latem mniej korzystam z komputera, na Wasze blogi zaglądałam nie logując się na swoje konto. Wiem, że to trochę przejaw lenistwa, ale zamiast wpatrywać się w monitor wolę zabrać kawałek kordonka na dwór i coś wydziergać.

Dzisiaj pokażę Wam małą zbiorówkę bransoletek jakie powstały ostatnio. Jest to misz masz - bransoletki typu shamballa,jedna koralikowa i makramowy twór w gratisie. W związku z makramą będę miała małe pytanie do dziewczyn zajmujących się tą techniką, bo nie mogę do końca rozgryźć tematu i mam nadzieję, że mi pomożecie, ale o tym za chwilę :)

Na pierwszy ogień pójdą bransoletki typu shamballa.

Pierwsza postała z koralików z.... gumki do włosów. Nie wiem czy pamiętacie, ale kiedyś, kiedyś był szał na takie gumki z mnóstwem koralików. Ja ostatnio wygrzebałam z jakiejś szafki swój egzemplarz i rozebrałam go na części pierwsze. Uzbierała się z tego niezła gromadka kolorowych, drewnianych koralików i jedne z nich wykorzystałam do zielonej bransoletki.



Kolejne dwie bransoletki to również shamballa. Jedną z nich już kiedyś robiłam - tę błękitną. Koleżanka poprosiła mnie abym wykonała dla niej taki sam egzemplarz, więc nie miałam wyjścia. Dodatkowo zrobiłam też bransoletkę z koralikami z jetami, które ładnie się skrzą w słoneczku.



Kolejna bransoletka to koralikowy grubasek. Mój debiut koralikowo-szydełkowy, który pójdzie pod nożyczki, bo wyszedł troszkę za.... gruby. Koraliki też nie są idealnie równe, ale to akurat mi nie przeszkadza.




Na samym końcu pokażę Wam moją przeróbkę zegarka. Pasek,który był przytwierdzony do tarczy bardzo się zużył i wylądował w koszu, a że tarcza bardzo mi się podobała postanowiłam nadać zegarkowi drugie życie.Wykorzystałam tu splot makramowy i wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że wkurzają mnie dyndające sznureczki - zrobiłam typowy splot jak przy bransoletkach shamballa, aby zegarek łatwo wkładać na rękę, ale nie do końca mi to pasuje. Spora ilość sznureczków nie wygląda zbyt estetycznie i tu właśnie mam pytanie do makramowych dziewczyn :

Jak zakończyłybyście taki splot jak przy moim zegarku, aby wyglądał ładnie i co najważniejsze zegarek łatwo wchodził na rękę?

Wiem, że mogę wykorzystać typowe zapięcie, bo jest ich masa, ale może macie jakiś inny pomysł :) Będę wdzięczna za każdą inspirację, a jeśli nie uda mi się znaleźć złotego środka to uciacham sznureczki i przymocuje jakieś tradycyjne zapięcie.




Na dzisiaj to tyle, uciekam :)
Pozdrawiam Aneta


wtorek, 31 maja 2016

Patriotyczne motylki

Witajcie :)

powinnam znowu trochę się pokajać, bo ostatnio nieco zaniedbałam bloga, ale nie będę tego robić. Dziś będzie krótko, zwięźle i na temat. 

Tematem będą patriotyczne motylki. Już niedługo zaczyna się Euro 2016 i mam nadzieję, że nasza reprezentacja na dłużej utrzyma się w turnieju dlatego w wolnym czasie, którego ostatnio mam jak na lekarstwo usupłałam motylki w barwach narodowych. 

Motylki mają ruchome skrzydełka, które same stoją na baczność, a gdy "stanie w szeregu" im się znudzi, można je śmiało "oklapnąć" i z motyli 3d zrobią się płaściutkie egzemplarze. Moje motylki zawisły na firance w rodzinnym domu i przy najbliższej okazji cyknę jej fotkę, żeby Wam pokazać, że ich skrzydełka powiewają przy otwartym oknie.





Swoje motylki chciałabym rzutem na taśmę zgłosić do Wyzwania 5 "Owady" przygotowanego przez Szufladę.

 

Pozdrawiam Was serdecznie
Aneta

wtorek, 17 maja 2016

Prezenty dla Zwyciężczyń Candy

Witajcie :)

dzisiaj wpadłam do Was na krótko pokazać jakie prezenty przygotowałam dla Zwyciężczyń mojego Candy. Niestety miałam małą obsuwę jeśli chodzi o wysyłkę prezentów, ale mam nadzieję, że dziewczyny mi wybaczyły. Chciałam w miarę równo je nagrodzić i mam nadzieję, że mi się to udało. Jestem tylko trochę gapą,  bo nie mam grupowego zdjęcia przygotowanych prezentów, tylko takie urywkowe.

Przechodząc do sedna - prezenty jakie poleciały zarówno do Marzeny  z bloga Koraliki Maki
jak i Patrycji która jest bezblogowa, ale chętnie podgląda różne techniki rękodzieła i jak się dowiedziałam, czasami też coś tam własnymi łapkami tworzy.

Miałam przygotowany jeden zestaw biżuteryjny, ale przygotowałam drugi taki sam aby równo obdzielić dziewczyny.


Fioletowy frywolitkowy wisior, kolczyki różyczki, różowa tasiemka i różowe koraliki.

 Oprócz tego drogą losowania Marzence przypadły dwie kotkowe maskotki.



A Patrycji przypadła fikuśna mysz i pomarańczowy słonik. Niestety jestem taką gapą, że zdjęcia słonika nie zrobiłam, ale Patrycja obiecała mi w najbliższym czasie podesłać fotkę więc dołączę do kolejnego wpisu


Na dzisiaj to tyle uciekam trochę pofrywolić :)

sobota, 7 maja 2016

Niebieskości - słonik miniaturka i bransoletka

Witajcie !

Ostatnio jak wspominałam wcześniej byłam odcięta od sieci, co było dla mnie istną katorgą. Musiałam oddać modem do reklamacji, bo cholerstwo strasznie się zacinało i nie funkcjonowało normalnie. Mam nadzieję, że rozłąka z internetem zakończyła się na dobre i będę mogła na stałe wrócić do wirtualnego świata.

Ostatnio miałam też małego lenia jeśli chodzi o rękodzieło. Wynikało to trochę z braku czasu, gdy po całym dniu wracałam padnięta nie miałam ochoty wyciągać szpargałów tylko wolałam leniwie posiedzieć przed tv. Ostatnio trochę się jednak za siebie wzięłam i powstało kilka nowości, postanowiłam też obfocić prace powstały jakiś czas temu. 

Dzisiaj pokażę Wam słonika miniaturkę, które powstał szmat czasu temu. Kiedyś już wspominałam, że robienie takich miniaturek jest bardziej męczące niż wykonywanie większych maskotek, dlatego ten słonik jest chyba najmniejszą szydełkową pracą jaką wykonałam.






Drugą pracą jest zwykła bransoletka shamballa. Podobnie jak słonik jest wykonana w niebieskościach, które ubóstwiam. 




 Na dzisiaj to tyle, lecę pobiegać po Waszych blogach. Wiem, że nie dam rady nadrobić wszystkich zaległości, ale chociaż trochę spróbuje :)


Łączna liczba wyświetleń